Autor: / 18 kwi 2016 / 13 Comments /

TOP10: Jak nie chomikować zapasów

Pisiont marchewek temu, kto mi powie, że nie ma syndromu chomika. I nie chodzi mi wcale o worki na policzkach, nie. Chodzi mi o chomikowanie. Lakierów do paznokci, szamponów, balsamów. Bo współpraca, bo promocja, bo gratis dodali, bo babcia kupiła. A potem wchodzisz do łazienki, otwierasz szafkę i zamykasz ją w 2 sekundy, bo wszystko wręcz się z niej wysypuje. Oto dziś 10 sposobów na niechomikowanie :)

1) Sprawdzaj opinie o produktach, zanim je kupisz. Niezły jest do tego portal wizaż.pl. Dzięki temu nie będzie Ci w domu zalegał bubel, którego nie potrzebujesz i nie lubisz.

2) Wyznacz sobie miesięczny budżet. Np. 50 zł. Jeśli nie wykorzystasz to możesz ustalić, że kwota przechodzi na kolejny miesiąc i a nóż widelec kupisz sobie za to jakieś wypasione perfumy. 

3) Zanim kupisz coś nowego sprawdź co już masz. Szósty balsam? A po co. Szmapon i odżywka w pakiecie, których masz już kilka bo była promocja? Odpuść. Nie warto :)

4) Wprowadź zasadę 2 zużycia, 1 zakup. Na każde 2 puste opakowania kup sobie jedno pełne. I tak aż do pozbycia się zapasów na 3 lata z góry dla Ciebie, mamy i siostry sąsiadki. 

5) Wyrób sobie nawyk używania kosmetyków. Używasz balsamu tylko raz w tygodniu? Ustaw sobie jakiś cel (mój: za każde 7 dni regularnego używania balsamu mogę opierdzielić coś słodkiego ((jestem na diecie, joł))). Liczy się 7 dni ciągiem, każdy dzień przerwy resetuje licznik. 

6) Poznaj swoje ciało. Bądź świadoma, jakich kosmetyków potrzebujesz. Dzięki temu nie kupisz żelu do włosów jeśli ich nie stylizujesz, nie zainwestujesz w odżywkę do włosów farbowanych jeśli od gimnazjum nie miałaś na głowie nawet pasemek robionych bibułą.

7) Kupuj z głową. Komuna za nami, żele pod prysznic i szampony w sklepach są zawsze a i promocje są na tyle cykliczne, że spokojnie możesz się obejść bez 5 butelek schowanych pod łóżkiem żeby nikt nie zauważył.

8) Sięgaj po próbki. Dowiesz się, czy kosmetyk się w ogóle dla Ciebie nadaje, nie wydasz majątku (w wielu sklepach i aptekach dają je za friko) a jeśli nie polubisz produktu to ani nie wydałaś na niego majątku, ani nie zalegnie Ci na półce.

9) Zużyj to co masz. Ustaw sobie zużywanie wg daty przydatności produktów, które zalegają Ci na półkach. Masz coś czego nie lubisz? I tak już nie zmienisz zdania, oddaj to komuś/sprzedaj/wyrzuć. Na celownik ustaw sobie przede wszystkim produkty, które są i tak już prawie wykończone, tak najprzyjemniej będzie zacząć :)

10) Wyrzuć to co przeterminowane. Chyba logiczne. Od biedy szamponu można użyć do mycia podłóg, a niektóre balsamy nadają się do czyszczenia torebek :D 


Kto robi ze mną wiosenne porządki?
Share This Post :
Tags :

13 komentarzy :

  1. Idealnie trafiłaś (przypadek? ;)) z tematyką posta, bo w tym tyg. zaczyna się Rossmannowska promocja -49% :) Metody zdecydowanie warte aby wprowadzić je w życie ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie przypadek, bo ja w UK Rossmannów nie mam to się jakoś niespecjalnie ich promocjami interesuję :)

      Usuń
  2. Punkt 5. idealny dla mnie :) W sumie już mało co kupuję, ale ze zużyciem ciężko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastosuj, ciekawa jestem czy podziała :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ale za to jaki ten punkt ciężki do zrealizowania :D

      Usuń
  4. Juhuu wychodzi na to, że nie jestem chomikiem. Na pewno nie kosmetycznym ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko wiem, serio każdy z tych punktów. Nawet nie zbliżam się do miesięcznej granicy 50,- ale mam bzika na punkcie:
    * lakierów (mam szlaban w tym roku na normalne - mogę kupować tylko te do stempli i to jeden w miesiącu -> mamy kwiecień a ja już kupiłam jeden zwykły, 2 topy i 8 do stempli),
    * balsamów (tu się trzymam - w tym roku ani jednego nie kupiłam ale też nie skończyłam żadnego zalegającego w mojej szafce),
    * kremów do rąk (rzadko kiedy mi jakiś spasuje a te niepasujące nie jestem w stanie wywalić)
    Mam umowę z koleżankami - jak nam coś nie spasuje lub mamy za dużo oddajemy innej - albo jej spasuje albo nie popełni tego błędu kolejna z nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakierów już nie kupuję, chyba mi przeszło po trzecim pełnym Helmerze. Kremy do rąk zużywa mi facet, więc tu mamy tak samo - kupuję non stop. Balsamów nie kupuję ale zużywam, więc chociaż w jednym daję radę. Najgorzej mi idzie zużywanie odżywek, bo jak mi nie pasuje to ciężko mi się zmusić a lubemu dużo na jego włosy nie trzeba :P

      Usuń
    2. Odzywki sa super do golenia nóg i mozna sobie z nich zrobic maski do rak i nóg. 3 Helmery?! Mam dopiero 1 1/2 szuflady - uf, nie jest ze mna az tak źle jak twierdzi mój mężczyzna.

      Usuń
  6. post idealny, ja póki co pozbywam się sukcesywnie zapasów, poprzez zużywanie ich, jestem bliska celu, także cieszy mnie to bardzo. Nie kupuje niczego nowego, póki nie zobaczę, że aktualnie używany produkt właśnie dobija dna :D A jako, że pracuje w drogerii na brak czasu by skoczyć po jedną rzecz nie narzekam. Kiedyś chomikowałam, bo nie chciało mi się ciągle jeździć do centrum miasta, więc kupowałam na zapas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakupy kiedyś robiłam z nudów. Teraz po prostu czasu nie mam, ale to nawet dobrze bo do listopada chcę się z zapasów wygrzebać, żeby przeprowadzka była łatwiejsza :)

      Usuń
  7. Takie mądre, wydaje się takie łątwe, a ... szafki się nie domykają!
    Ja kupuję już trochę mniej, ale dzięki twoim sposobom mam nadzieję pozbyć się nadwyżek :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo cenię każdy komentarz od Was, daje mi to świadomość, że warto dla Was pisać! Dziękuje! :)
Drażnią mnie komentarze wklejane masowo na blogi o treści "fajny blog, obserwujemy? :*:):D" wiec zastanów sie 3 razy zanim wciśniesz ctrl+v. I tak wrzuce go do spamu
Anonimów poprosze o podpisywanie sie, nie lubie zwracac sie do kogoś bezosobowo :)


Obserwatorzy

mirrorowisko na ig

PRYWATNIE NA IG

Archiwum

Kody Rabatowe