Autor: / 11 mar 2014 / 38 Comments / , , ,

Życie w UK: wady cz.1

Opisałam swego czasu (no, nie tak dawno przecież) zalety mieszkania na Wyspach. Nie byłabym sobą, gdybym nie wypisała też minusów, a że akurat wtedy wenę miałam to oto one. Ponownie post na dwie części rozbiłam, żeby się lżej czytało. Część druga pojawi się... no wkrótce.
Przechodząc do sedna, oto przed Wami kilka rzeczy, które mnie tak niezmiernie w tym kraju irytują że to aż boli czasami. 

1) Pogoda. Czy grudzień czy maj będzie lać deszcz. Nie codziennie, ale generalnie częściej wyjdziesz z domu z parasolem niż lodami dla ochłody. Niewielki procent letnich ubrań jestem w stanie wykorzystać, bo zazwyczaj muszę wciskać się w spodnie i kurtkę przeciwdeszczową. Jeszcze tylko kaloszy nie kupiłam, co po dwóch latach w krainie deszczowców powinno być już dawno nadrobione. Ale kupię, tak ze dwie pary.

2) Skoro już o pogodzie mowa - wilgotność. Najdroższe mieszkanie zaskoczy Cię grzybem. Czemu? Bo może. Bo żaden budynek nie wytrzyma takiej pogody. Jeśli po kilkudniowej ulewie nie przecieka Ci sufit to jesteś szczęściarzem. Agencje lubią sobie grzyba zamalować i wtedy masz niespodziankę. Możesz go usunąć (polecam), ale on i tak wróci i będzie Cię obserwował jak śpisz albo jak się kąpiesz.

3) A no właśnie - budownictwo. Nie wiem, czy oni celowo budują jak "Zenki majstry od pięciu piw", czy po prostu mają inne sposoby, ale to, że cały dom się trzęsie jak pralka włączy tryb wirowania albo że coś jest krzywe to już chyba norma. Czasami jest śmiesznie, ale strasznie też bywa.

4) W kwestii domu: kontakty. No nie mogli jednego rodzaju zrobić, tylko taki z dupy wzięty? Nie zliczę ile miałam w domu przejściówek. Jak latam do PL muszę je brać, jak wracam muszę je mieć. A jak się zgubi to sobie szukaj sklepu, w którym to mają w normalnej cenie. A no i ważne: w łazience kontaktu nie ma. Jeśli chcesz popełnić samobójstwo wrzucając włączoną suszarkę do wanny to kup przedłużkę albo przenieś wannę do kuchni. Co prawda w nowszych budynkach kontakty już są, ale dalej jest to swego rodzaju rzadkość.

5) Skoro w łazience nie ma kontaktu, to zapytacie gdzie stoi pralka. Otóż, pralka stoi w kuchni. Zdarza się, że jest we wnęce z bojlerem, ale generalnie uświadczysz jej obecność w niedużej odległości od zlewu. I od suszarki na talerze. A spróbuj umyć gary i zrobić pranie, jak Ci żaden talerz nie poleci na podłogę i nie posypie się na kilka części to musisz mieć szczęście. Albo pralkę ze słabym trybem wirowania.

6) Lecimy dalej - dwa krany. Znowu raczej w starszym budownictwie, ale w nowszym też widziałam. I tak z jednego leci woda gorąca, z drugiego zimna. Raj, proszę Państwa, raj. A jak refleks można wyćwiczyć! W razie czego nie polecam ryzykować poparzeniami, bo lekarze mają tutaj talent do przepisywania paracetamolu na wszystko, więc szkoda Waszej skóry.

7) Ostatnia rzecz związana z mieszkaniami: dywany. Tak mięciutko, milutko. No i jasno, bo rzeczone dywany są raczej w jasnych kolorach. A potem odkurzasz co drugi dzień i wzywasz pana od czyszczenia tego ścierwa, bo się brudzi. Co więcej w ekstremalnych przypadkach wykładzina dywanowa, przymocowana oczywiście na stałe, znajdowała się w kuchni i łazience. Polecam to przeżycie, już nigdy nie będziecie chciały chodzić bez kapci.


Ale żeby nie było- ten kraj jest spoko!
Share This Post :
Tags : , , ,

38 komentarzy :

  1. W niektórych punktach osobiście gotowa byłabym wypatrzeć jednak jakieś zalety, ale ja dziwny człowiek jestem :D na pewno mój małż cieszyłby się z braku kontaktów w łazience, bo wtedy nie spędzałabym tam tyle czasu z suszarką/lokówką czy prostownicą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z prostownicą stacjonuję w salonie :D z suszarką też w sumie :D

      Usuń
  2. Oł jeee - podwójne krany :D I prysznic na sznureczek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w sumie pamiętam jak sznureczek miałam w łazience. A nawet dwa. Jednym włączało się ciepłą wodę, drugim światło :D

      Usuń
  3. Ahh te podwójne krany mnie rozbawiły jak byłam u mojej kuzynki i nie powiem na kombinowałam się żeby włosy wypłukać i się nie poparzyć lub nie zmrozić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno to żeby oszczędzać wodę. Nalewasz do umywalki ciepłej i zimnej, wcześniej wkładasz korek :D

      Usuń
  4. Haha, idealnie napisane!,
    Dodatkowo w Irlandii okna otwieraja sie na zewnarz a nie do srodka, i przynjamniej w domach, w ktorych mieszkalismy, jedna polowka okna byla nieruchoma, ta to sie dalo umyc, ale ta ruchoma... niestety nie. Dopiero pozniej odkrylam ekipe z dluuugimi szczotami, zajmujaca sie myciem okien

    Na kontakty w Ie mialam sposob, dlugopis, albo skuwka wedrowala w ten otwor zabezpieczajacy, ktory podnosil zabezpieczenie z otworow na bolce z wtyczki i szybciutko wkladalam :)

    U nas np jak mielismy butle z gazem do kuchenki byla na zewnatrz, jak mieszkalismy w a'la bloku byla elektryczna, chcielismy gazowa. Odpowiedz : nie, bo butla musi byc na zewnatrz a mieszkacie na pierwszym pietrze.

    Grzyb... walczylam... dzielnie. Przegralam walke. Nie da sie nic z tym zrobic. przed wynajeciem mieszkania/domu Landlord maluje sciany. po miesiacu cholerstwo znowu wylazi,..

    A jak mielismy wanne bez prysznica ( bo byla kabina prysznicowa w drugiej lazience ) to mielismy dolaczone nakladki :D ( jak dojarki do krowy) odkrecilas mocniej kran, zeby splukac glowe z szamponu - woda tryskala po calej lazience

    Oj poczatkowo kupa smiechu :) wszystko takie "inne" nie jak w Europie. pozniej idzie sie przyzwyczaic. Jak podnoszenie klamki w wielu drzwiach przed zamknieciem ioch na klucz... Mam tak do dzis, odruchowo.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też okna otwierają się na zewnątrz, ja się już nawet nie silę na czyszczenie ich. Kontaktów nigdy nie ogarniałam, boję się majstrowania przy nich bo jak byłam mała to brat mnie podpuścił i prąd mnie kopnął :D A to z klamką to niezły bajer, zanim mi powiedzieli to nie umiałam z domu wyjść ;D

      Usuń
  5. Jednak Polska to piękny kraj :)

    MSjournalistic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Za niedługo wyjeżdzam do UK i przyznam ze dywany mam u siebie ale nie z mojeggo wyboru wiec przyzwyczajona jestem. I pralkę w kuchni przerobiłam bo miałąm tak małą łazienkę że nic oprócz toalety i prysznica się nie mieściło:P chyba jestem gotowa na wyjazd:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już teraz z górki będziesz mieć :D

      Usuń
  7. Jak byłam to najbardziej drażniły mnie właśnie te dwa krany - nie wiem kto do cholery to wymyślił, ale jest niepraktyczne do granic możliwości :/ Chociaż raz spotkałam się też z jednym kranem, przy którym można było wyczuć gorącą wodę po jednej stronie i zimną po drugiej - nie miała wystarczająco dużo miejsca żeby się zmieszać.. Ogólnie nawet pogoda nie drażniła mnie tak bardzo jak krany bo na nią nie ma ratunku, a krany to pomysł jakiegoś bystrzaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest praktyczne, jeśli korzystasz z korka lejąc wodę do umywalki :P ale dla mnie to jest tak niehigieniczne że już wolę lodowatą wodę :D

      Usuń
  8. nawet takie minusy mnie nie przerażają, chcę do UK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może następne Cię wystraszą bardziej :D Albo nie! Przyjedź! Odwiedź mnie! :D

      Usuń
  9. No te krany to sa odlotowe, do nich chyba bym się nie przyzwyczaiła no i pogoda....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogodę da się znieść, do kranów można się przyzwyczaić dość szybko. No i dochodzi fakt, że krany coraz częściej są raczej pojedyncze :D

      Usuń
  10. A dywany w lazience? Moja siostra juz drugie mieszkanie zalicza i wszedzie wykladzina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w łazience i w kuchni :D Dobrze, że teraz w miarę konkretne mieszkanie znaleźliśmy, to w kuchni jest coś co wygląda jak imitacja paneli a w łazience płytki. Gumowe, ale płytki. No i tylko w jednej, bo w drugiej już są normalne.

      Usuń
  11. I włącznik gniazdek, jakby tak chciało się zapytać czemu po podłączeniu ładowarki/suszarki/czegokolwiek nie ma reakcji :P

    Przejściówki zazwyczaj kupuję w Poundlandzie, a dwa krany i sterta sznurków do włączenia światła i prysznica rozwala mnie ilekroć jestem w UK ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, a te włączniki to nawet na zdjęciu mam, i nie pomyślałam żeby o nich napisać :D

      U mnie w Poundlandzie rzadko są, więc nie ryzykuję. Jak już są to biorę hurtem :D I na szczęście w tym mieszkaniu nie mamy ani sznurków, ani podwójnych kranów :)

      Usuń
  12. Spędziłam dwa miesiące w Anglii i rzeczywiście, do niektórych rzeczy ciężko się przyzwyczaić. Chociaż akurat wilgotność pasowała mi pod takim względem, że ani razu tam nie zachorowałam, nie kaszlałam i jakoś tak lepiej się oddychało - no ale ja byłam latem, więc to zupełnie inna bajka :) Najbardziej dobijały mnie krany. I przedziwne piwnice. Bogowie, kiedyś zeszłam do jednej i czułam się jak w grobowcu o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tu regularnie jestem chora, ale głównie w okresie zimowym;) a piwnic nigdy nie widziałam O.o

      Usuń
  13. Hehe, Brytyjczycy zawsze chcieli być inni, nie zawsze szło im to w dobrą stronę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ogrom rzeczy idzie w dobrą stronę :D

      Usuń
  14. No ja niestety na ten temat się nie wypowiem, bo jeszcze w Anglii nigdy nie byłam, ale mimo wszystko kiedys pojadę, no i może na stałe. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo to wbrew pozorom fajny kraj ;)

      Usuń
  15. O rety, nie na moje nerwy niektóre rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepsze to niż sąsiedzi wyłączający ogrzewanie w zimie :D

      Usuń
  16. Dwa krany. Normalnie jak z któregoś z moich absurdalnych snów. Choć w sumie i tak dobrze, że oba są w jednym pomieszczeniu, bo mogłoby być też tak, że ciepła woda leci np w kuchni, a zimna w łazience :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już bym wolała ciepłą w łazience i zimną w kuchni :D

      Usuń
  17. W sumie spędziłam tam tylko kilka dni, ale tak - dwa krany - dla mnie to jest kosmos jakiś!!!
    Prąd tak samo. I ruch lewostronny.
    Koniecznie muszą inaczej niż wszyscy, nawet jeśli to niewygodne (nie wierzę, że 2 krany dla kogoś są wygodne...).
    Ale mnie klimat odpowiada. Wolę te opady niż mrozy/upały w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te dwa krany to już powoli znikają, coraz częściej widuję jeden :)
      No i klimat też dobry, chociaż w kwestii upałów też tu nieźle słońce przypierdziela czasami. Ale wiadomo, słabiej to czuć, bo powietrze inne i wiatr zazwyczaj hula

      Usuń

Bardzo cenię każdy komentarz od Was, daje mi to świadomość, że warto dla Was pisać! Dziękuje! :)
Drażnią mnie komentarze wklejane masowo na blogi o treści "fajny blog, obserwujemy? :*:):D" wiec zastanów sie 3 razy zanim wciśniesz ctrl+v. I tak wrzuce go do spamu
Anonimów poprosze o podpisywanie sie, nie lubie zwracac sie do kogoś bezosobowo :)


Obserwatorzy

mirrorowisko na ig

PRYWATNIE NA IG

Archiwum

Kody Rabatowe